A gdyby tak w grudniu odpuścić…

Polub i udostępnij:
fb-share-icon0

Ostatni miesiąc roku zawsze kojarzył mi się bardzo przyjemnie. To okres kupowania i wręczania prezentów, rodzinnych przygotowań do świąt, ubieranie choinki, strojenie domu, lepienie pierogów i nastawiania zakwasu na barszcz. A tuż za rogiem Nowy Rok, czyli nowe wyzwania, nowe możliwości. Dlaczego teraz jest inaczej?

W kwietniu tego roku założyłam własną działalność. Było to moje marzenie odkąd pamiętam. Strach, niepewność, wiele nieprzespanych nocy towarzyszyły mi tygodniami. Tegoroczny bagaż doświadczeń przerósł moje najśmielsze oczekiwania…

Po kilku miesiącach intensywnej pracy poczułam ogromne zmęczenie. Już na samą myśl o początku grudnia, czułam nieprzyjemny ucisk w żołądku. Ilość zobowiązań, których się podjęłam i związany z tym stres oraz myśl, że nie zdążę, doprowadzały mnie do obłędu. Nasiliły się bóle głowy, bezsenność, rozdrażnienie. Koniec końców ze względu na złe samopoczucie zaczęłam mieć problem z terminowością. Spóźnianie usług powodowało u mnie ogromne wyrzuty sumienia i strach o utratę klientów, a ja naprawdę czułam się permanentnie chora. Zarówno obowiązki domowe, jak i zawodowe zaczęły mnie przerastać. Problemem było nawet wstanie z łóżka, bo lista “to do” wypełniona zadaniami mnie paraliżowała. W końcu przyszedł dzień, w którym powiedziałam sobie “dość”. Dłużej nie dałabym rady. Wiele spraw musiałam przewartościować i ustawić w odpowiedniej kolejności na nowo. Dlaczego o tym piszę? Na początku drogi młodego przedsiębiorcy nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele będzie nas to kosztować. Może Ty też tak masz i czujesz się beznadziejnie, bo nie dajesz rady. Zaczynasz w siebie wątpić. Płaczesz po kątach z bezradności. Chcę, żebyś wiedziała, że nie jesteś sama 🙂

 

 

Końcówka roku w wielu zawodach jest jednym z najbardziej dynamicznych okresów. Do tego dochodzi przebodźcowanie, które bardzo niekorzystnie wpływa na nasze samopoczucie. To czas wzmożonych reklam, które krzyczą do nas “kup mnie!”. Czas chodzenia po sklepach w tłumie ludzi. Gonitwa, która wydaje się być jeszcze szybsza niż w innych miesiącach. Odwieczne oczekiwania w pracy lub rodziny, bo projekt trzeba dokończyć, a dom trzeba posprzątać, trzeba uszka ulepić i trzeba przyjechać do domu na święta.

Szczęśliwi ci, co mają to w sobie przepracowane. Ja dopiero się tego uczę, ale już wiem, że muszę odpuścić. Mam swoje obowiązki związane z firmą. To był trudny rok i będzie trudny miesiąc. To jest dla mnie ważne i tego muszę dopilnować. Jednak chciałabym znaleźć czas dla siebie. Zdystansować się. Złapać oddech. Nie będę żyła w niedoczasie. Dlatego postanowiłam, że w grudniu zwyczajnie sobie odpuszczę.

Zamierzam odpuścić:

  • próby zadowalania innych,
  • nieodpowiednich ludzi,
  • niewspierające myśli,
  • złe nastawienie.

Czy to samolubne? Możliwe. Ale czy świat się zawali, jak nie wypiorę firanek lub ulepię pięćdziesiąt uszek mniej? Nie.

Żeby żyć w rytmie self-care, rozwijać się i budować zdrowe relacje musimy podzielić zadania na ważne i ważniejsze oraz takie, które nie mają większego znaczenia.

 

 

Przygotowałam dla Ciebie kilka sposobów na budowanie dystansu do spraw codziennych. Jest to lista bardzo subiektywna, ale może przyda Ci się 😉

  1. Medytacja prowadzona – dla mnie to numer jeden. Nic nie pomaga mi bardziej zdystansować się do świata i rozluźnić. Słuchawki na uszy, zamknięte oczy i bezwzględne skupienie się na sobie.
  2. Spacer – najlepiej z dala od huku miasta, np. w lesie. Oddychanie świeżym powietrzem i kontemplacja ciszy. Dostrzeżenie najdrobniejszych zmian w przyrodzie i bycie świadomą chwili. Piękne. Ale czasami wystarczy przejść się trzysta metrów do pobliskiego sklepu, żeby wrócić z innym nastawieniem.
  3. Pisanie, czyli przelanie na kartkę swoich frustracji. Od razu jakoś lżej się człowiek czuje, gdy z siebie wyrzuci pewne niepokojące myśli. Uwaga: koniecznie odręcznie!
  4. Praktykowanie afirmacji. To u mnie nowość i ciąglę poznaję ich moc. Afirmacje wywołują zmiany w naszej psychice, które przekładają się na funkcjonowanie. Wpływają na nasze nastawienie i wiarę w siebie. U mnie działa 🙂
  5. Serial, tzw. “odmóżdżacz”, czyli nic ambitnego, ale wprowadzającego mnie w pozytywny nastrój.

Dbaj o siebie!

Z pozdrowieniami,

Karolina Cichoń

specjalistka ds. mediów społecznościowych, właścicielka firmy BeMyGuest Marketing – social media & copywriting

Życiowe motto: „Nie popełnia błędu tylko ten, co nic nie robi” – Teodor Roosevelt

 we współpracy z firmą Rozwiń skrzydła – doradztwo zawodowe i szkolenia w ramach projektu Inspiracja jest kobietą! 😊

 

 

Wspólnie bardzo dziękujemy za Twój czas i uprzejmie prosimy o:

  • zostawienie swojego komentarza, łapki, abyśmy wiedziały, że nie piszemy „do szuflady”, że będziesz chciała do nas wpadać, że to co proponujemy jest Tobie również bliskie,
  • odwiedzenie nas na Instagramie i Facebooku, aby poznawać nas i naszą pracę jeszcze bliżej,
  • podanie dalej, aby inne osoby dowiedziały się o tym, co Ciebie poruszyło, zastanowiło, zaskoczyło czy wzbogaciło i również miały szansę z tego skorzystać.

Z uściskami,
Ania 🙂

Komentarze z Facebook

Dodaj opinię poprzez Facebook