„Wszystko, co dobre, kiedyś się kończy” – czy tak właśnie musi być? O podświadomych programach i życiu na autopilocie
Człowiek jest wielowymiarowym cudem. Istotą złożoną z bardzo wielu płaszczyzn, gdzie jedna przenika się z drugą, warunkując trzecią. Dlatego też, dopóki, dopóty nie spojrzymy na człowieka całościowo, nie uzyskamy pożądanych odpowiedzi, na stawiane przez nas pytania.
Od lat pracuję z ludźmi. Najpierw w praktyce prawniczej, obecnie terapeutyczno-rozwojowo-edukacyjnej. Codzienny kontakt z drugim człowiekiem, dotykanie ich życia, serca, nierzadko traum i bardzo trudnych historii, sprawia, iż moje zdolności widzenia, słyszenia i czucia więcej w bardzo szybkim tempie się rozwijają. Pozwala mi to, tak naprawdę często już na pierwszy sesjach, „wyłapać” wiele podświadomych programów, które zarządzają życiem moich Klientów. Ale od początku. Aby dokładnie „wgryźć się” w temat potrzebujemy kilku słów wyjaśnienia.
Po pierwsze, nasz umysł składa się z jaźni. Wyróżniamy świadomość i podświadomość. Przyjmuje się, iż świadomość to 5% naszego umysłu, zaś 95% to podświadomość. Świadomość obejmuje umysł racjonalny, w którym podejmowane są procesy decyzyjne zawiadujące codziennymi czynnościami i wykonywanymi zadaniami. Ponadto, jest obszarem, w którym rozwija się nasza inteligencja oraz aktywowane są zasoby naszej wiedzy. Polem jej działania jest ludzki intelekt.
W mistrzowski sposób świadomość opisała Renata Engel w swojej książce “Zrozumieć konflikt w sobie”. “Sprawuje ona (świadomość) bardzo ważną funkcję w całości naszej osobowości. Przede wszystkim zajmuje się segregowaniem i porządkowaniem wszelkich danych, które do niego docierają z naszej podświadomości i wyższej jaźni, poprzez intuicję i przeczucia. […] Tą ludzką świadomością posługujemy się na co dzień. Organizujemy harmonogram naszego dnia, ale również ustalamy cele bardziej dalekosiężne: studia, śluby, podróże, pracę, dzieci. Jest ona dla nas bardzo użyteczna. Niemniej ma swoje ograniczenia. Wpływa na nią w znacznym stopniu oprogramowanie podświadomości, czyli wzorce, które zostały nam wkodowane przede wszystkim w dzieciństwie”.
I właśnie te zaprogramowane nam wzorce, sprawiają, że bardzo często przez życie jedziemy na autopilocie. Albowiem podświadomość reaguje emocjonalnie, spontanicznie, bez przeprowadzania dowodzenia i analizy dostępnych danych. Bardzo często sami nie potrafimy zrozumieć, dlaczego w danej sytuacji zachowaliśmy się w taki, czy inny sposób. Bojkotujemy się milionem pytań szukając wytłumaczenia dla naszej reakcji, szkopuł polega na tym, że odpowiedzi nie znajdziemy w umyśle świadomym, gdyż kryje się ona właśnie w podświadomości.
“Widomo, iż podświadomość jest jak dziecko. Często boi się nowych sytuacji. Ma zakodowanych wiele wyuczonych zachowań. Zazwyczaj skupiona jest na osiągnięciu swoich podstawowych celów: poczucia bezpieczeństwa, przetrwania, akceptacji siebie, miłości. Stąd jej reakcje emocjonalne nie zawsze są adekwatne do rzeczywistych sytuacji” (Renata Engel “Zrozumieć konflikt w sobie”).
Dajmy na to, iż dziecko wychowywane jest w domu przemocowym. Widząc sceny krzyku, przemocy fizycznej, będąc świadkiem przemocy psychicznej, jest zaprogramowywane wg wzorca, iż tak właśnie wygląda rodzina. Dzieje się tak dlatego, iż mniej więcej do 7 – 8 roku życia mózg dziecka funkcjonuje w tzw. “transie hipnotycznym” (nazwa robocza). Co to oznacza w praktyce? Oznacza to, iż dziecko zapisuje na swoim „twardym dysku” wszystko co widzi, słyszy, czuje, wszystko czego doświadcza, bez przeprowadzania dowodzenia, czy to jest dobre – złe, moralne – niemoralne, etyczne – nieetyczne etc. Warunkowane jest to niewykształconym czynnikiem krytycznym, który zaczyna się rozwijać po mniej więcej 8 roku życia.
Ważne w tym przypadku są także reakcje biochemiczne zachodzące w naszym organizmie. W ciele dziecka, obserwującego domową scenę przemocy, zachodzi określona reakcja biochemiczna. Dochodzi do wyrzutów kortyzolu, adrenaliny i noradrenaliny. Im częściej taka reakcja ma miejsce, tym bardziej organizm się do nich przyzwyczaja, nawet się od nich uzależniając. Skutkuje to tym, że takie dziecko, stając się osobą dorosłą, wchodząc w związki będzie poszukiwało tych emocji, skrajności, niestabilności emocjonalnej, bo będą one wywoływały taką samą reakcję biochemiczną do jakiej przywykło. To będzie znane, a więc bezpieczne.
Kumulacja powyżej wymienionych czynników sprawia, że wchodzimy w dorosłe życie z całym pakietem startowym, często bardzo szkodliwych nieświadomych programów. Jednym z nich jest chociażby tytułowe zdanie „Wszystko, co dobre, kiedyś się kończy”. Ale czy tak musi być? Dlaczego szczęście nie miałoby trwać wiecznie?
Bardzo często odkodowuje ten program u moich podopiecznych. Zgłaszają się do mnie osoby, o których moglibyśmy powiedzieć, iż “mają wszystko”. Ich życie płynie mlekiem i miodem, a jednorożce sypią brokatem pod stopy. Jednakże każdego dnia budzą się z uczuciem niepokoju wewnętrznego. To, co mają nie cieszy ich, gdyż tak naprawdę boją się tym cieszyć, żeby się nie “przyzwyczaić”. Cały czas czują na plecach “oddech przeznaczenia”, iż skoro było dobrze, to teraz musi być źle. Oczywiście, że musi, skoro mamy zapisany na naszym “twardym dysku” program: “Wszystko, co dobre kiedyś się kończy”, tudzież “Szczęście nie trwa wiecznie”. Zatem, w sposób całkowicie nieuświadomiony będziemy przyciągać takie sytuacje, które mają na celu potwierdzenie tego, co kryje nasza podświadomość. “Jak wewnątrz, tak na zewnątrz”.
O podświadomych programach mogłabym pisać godzinami, ale nie mamy tutaj na to takiej przestrzeni. Wymienię więc te, z którymi spotykam się najczęściej w mojej praktyce. Warto zastanowić się nad tym, czy przypadkiem w Tobie również nie kryje się taki nieświadomy zapis warunkujący Twoje zachowanie:
„Życie jest ciężkie”
„Życie to nie bajka”
„Nie ciesz się tak, bo zaraz będziesz płakać”
„Nie stać nas na to”
„Bogaci są źli”
„Pierwszy milion trzeba ukraść”
„Żyjemy w trudnych czasach”
„Ciężka praca popłaca”
„Żeby coś mieć trzeba ciężko pracować”
„Pokorne ciele dwie matki ssie”
„Pieniądze szczęścia nie dają”
„Po trupach do celu”
Artykuł ten mogłabym podsumować zdaniem: Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywała to przeznaczeniem – Carl Gustav Jung.
Z pozdrowieniami,
Joanna Radziejewska
prawniczka, terapeutka duszy, trenerka regulacji emocji, odporności i siły psychicznej, specjalistka psychologii pozytywnej, nauczycielka życia w dobrostanie, konsultantka ds. zdrowia i uzdrowicielka ThetaHealing®
Życiowe motto: „Bądź jak Fort Boyard, nie jak ponton na morzu w trakcie sztormu. Znajdź drogę do swojej wewnętrznej prawdy i trzymaj się jej, choćby cały świat miał Cię za głupca”.
we współpracy z firmą Rozwiń skrzydła – doradztwo zawodowe i szkolenia w ramach projektu Inspiracja jest kobietą! ?
Wspólnie bardzo dziękujemy za Twój czas i uprzejmie prosimy o:
zostawienie swojego komentarza, łapki, abyśmy wiedziały, że nie piszemy „do szuflady”, że będziesz chciała do nas wpadać, że to co proponujemy jest Tobie również bliskie,
odwiedzenie nas na Instagramie i Facebooku, aby poznawać nas i naszą pracę jeszcze bliżej,
podanie dalej, aby inne osoby dowiedziały się o tym, co Ciebie poruszyło, zastanowiło, zaskoczyło czy wzbogaciło i również miały szansę z tego skorzystać.
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.ZgodaPolityka prywatności