Dlaczego nie chudnę, mimo że pracuję fizycznie?

Polub i udostępnij:
fb-share-icon0

Jako konsultantka żywieniowa współpracuję na co dzień z cudownymi osobami (kocham swoją pracę 🙂 ). Wspieram ich w dążeniu do celów, które sobie wyznaczyli, w pokonywaniu barier, w podtrzymywaniu motywacji. Kieruję ich procesem odchudzania od początku do końca. Każda z tych osób jest inna, ciekawa, ma swoją historię, swój styl, inną pasję i zawód. A także tryb pracy.

Pierwsza połowa spędza 8-10 godzin przy biurku, czyli przez wiele godzin wymusza nienaturalną pozycję ciała, przy czym spalanie kalorii jest bardzo znikome. Druga połowa – i o niej chcę dzisiaj pisać – ma pracę fizyczną, dużo ruchu, dużo dźwigania, przemieszczania się, również na wysokościach, a do tego zmienne godziny pracy, czyli albo zaczyna o 6 albo kończy o 22-23. Mogłoby się wydawać, że taka osoba nie może mieć nadwagi, spala przecież codziennie dużo kalorii. Lub że skoro pracuje fizycznie i tyle to ją kosztuje, to snickers nie tyle jest nieszkodliwy, co nawet wskazany! No i tu niekoniecznie się zgodzę. Jeśli dbasz o swój talerz od rana do wieczora to uwierz, że nie dość, że naprawdę nie będziesz czuć zmęczenia/braku energii, to wręcz wyjdzie Ci to na plus. Twój organizm doceni, że nie pakujesz w niego pustych kalorii w postaci np. wafli ryżowych, tylko dostarczasz mu niezbędnego paliwa w postaci protein, tłuszczu, korzystnych węglowodanów, witamin i minerałów. Zamiast zapychania się czymkolwiek zrób sobie do pracy wielki pojemnik sałatki z kurczakiem, makaronem ryżowym, oliwkami, papryką, rukolą, natką pietruszki, olejem rydzowym i sezamem. Potem zjedz banana, wypij czarną kawę z miodem, cynamonem i imbirem, a zobaczysz jak nie będziesz mogła zapanować nad swoją energią 🙂 Jedna z moich podopiecznych, przepełniona radością z efektów diety powiedziała mi ostatnio: ” wiesz Karina, ja to kiedyś w pracy robiłam wszystko byle jak, żeby mieć jak najszybciej z głowy, a teraz tak jakoś bardziej mi się chce i wszystko robię dokładnie, po prostu nie sprawia mi to trudności” 😀 Inna z moich podopiecznych, która również dużo pracuje i zdrowo się odżywia, powiedziała: “jakoś tak się ze wszystkim wyrabiam i sama jestem zdziwiona, że już nie mam takich zaległości jak kiedyś”. Dla mnie to jest ogromnie budujące, ponieważ zmiana nawyków żywieniowych nie ma na celu jedynie utraty kilogramów, ale również poprawę naszego codziennego funkcjonowania, przede wszystkim w pracy. Zawsze na początku współpracy z nowymi osobami mówię, że dbałość o żywienie wpłynie nie tylko na sylwetkę, ale również na wiele innych obszarów w ich życiu. Oczywiście często mi nie wierzą i są skupieni tylko na tych centymetrach i kilogramach 🙂 Ale to nic. Spokojnie sobie czekam, by po paru miesiącach usłyszeć jakie to korzystne, niezwiązane z wyglądem zmiany zaszły w ich codzienności. W rzeczywistości to naturalna kolej rzeczy. Jeśli odżywiasz i nawadniasz prawidłowo swój organizm to zupełnie naturalne, że więcej Ci się chce i zaczynasz się dziwić, że wcześniej często wypowiadane „nie chce mi się” zostaje usunięte ze słownika. Pojawia się więcej energii (też w pracy), dużo ciekawych pomysłów, zaczynasz wierzyć w siebie, jesteś coraz odważniejsza, podejmujesz nowe działania, również sportowe, poznajesz dzięki temu coraz więcej nowych ludzi itd. Itd. Po prostu dzieją się wspaniałe rzeczy, a Ty czujesz jakbyś dostała skrzydeł 🙂

 

 

 

Wracając jeszcze do wydatku energetycznego pracownika fizycznego to jest niestety zgubnym przekonanie, że skoro pracujesz fizycznie to musisz dużo jeść. Owszem, sytuacja wygląda inaczej, jeśli masz prawidłową wagę, a posiłki są faktycznie wartościowe. Jeśli jednak masz nadwagę, a mimo to nadal uważasz, że musisz “uzupełnić, bo przecież tyle spaliłaś” to niestety jesteś w błędzie.  Mój mąż niedawno zmienił pracę i zwiększył ilość treningów. Jego zapotrzebowanie energetyczne znacznie wzrosło. Zwyczajnie częściej zaczął odczuwać głód oraz potrzebę szybkiego dostarczenia energii, czyli pojawiła się ochota na cukry. Mając świadomość zdrowego żywienia tak komponuje swoje posiłki, aby czuł po nich sytość (proteiny, złożone węglowodany) i miał codziennie energię do pracy. Jego waga się zwiększyła, ale idealnie, bo w postaci masy mięśniowej 😊

 

 

W momencie rozpoczęcia pracy fizycznej lub aktywności sportowej oczywiście, że zaczniesz chudnąć, jeśli wciąż jesz tyle samo. Pewna dawka dodatkowego ruchu zawsze działa stymulująco na Twój metabolizm, ale tylko na początku, później Twój organizm przyzwyczaja się do takiego wydatku energetycznego. Jeśli więc jesteś pracownikiem fizycznym już kilka lat to uwierz, że dla Twojego organizmu nie jest to żaden bodziec do spalania tkanki tłuszczowej. Tak samo jest w przypadku treningów. Jeśli po dłuższym czasie regularnej aktywności fizycznej już nie chudniesz, nie widzisz oczekiwanych efektów to znaczy, że Twoje treningi są za słabe lub mało urozmaicone i organizm na nie już nie reaguje. Warto stymulować mięśnie dodatkowym obciążeniem, ilością serii, powtórzeń oraz zmieniając rodzaj aktywności. Najgorsze jest wieczne robienie tego samego np. rower, marsze czy zumba. A jeszcze gorsze jest myślenie, że po tak ciężkiej pracy, po tak intensywnym wysiłku, trzeba ratować swoje życie… batonikiem.

Podsumowując, dobrze się zastanów i przeanalizuj czy Twój wydatek energetyczny w ciągu dnia jest naprawdę tak duży jak Ci się wydaje. Czy możesz pozwolić sobie na taką ilość kalorii, którą faktycznie przeznaczasz na swoje posiłki? Warto poznać swoje BMI i zacząć tak dostosowywać swój jadłospis, aby nie powodować nadwyżki kalorii. Pozwoli Ci to utrzymać swoją wagę na prawidłowym poziomie i cieszyć się lekkością każdego dnia.

Z pozdrowieniami,

 

Karina Czerwonka – konsultacje żywieniowe i treningi personalne 

absolwentka kierunków Dietetyka oraz Filozofia, instruktorka fitness, trener personalny
Życiowe motto: „Kto chce, szuka sposobu, kto nie chce, szuka powodu” 

 

we współpracy z firmą Rozwiń skrzydła – doradztwo zawodowe i szkolenia w ramach projektu Inspiracja jest kobietą! 😊

 

 

 

Wspólnie bardzo dziękujemy za Twój czas i uprzejmie prosimy o:

  • zostawienie swojego komentarza, łapki, abyśmy wiedziały, że nie piszemy „do szuflady”, że będziesz chciała do nas wpadać, że to co proponujemy jest Tobie również bliskie,
  • odwiedzenie nas na Instagramie i Facebooku, aby poznawać nas i naszą pracę jeszcze bliżej,
  • podanie dalej, aby inne osoby dowiedziały się o tym, co Ciebie poruszyło, zastanowiło, zaskoczyło czy wzbogaciło i również miały szansę z tego skorzystać.

Z uściskami,
Ania i Agnieszka 🙂

Komentarze z Facebook

Dodaj opinię poprzez Facebook