Przygotowanie do adaptacji… i drogi

Polub i udostępnij:
fb-share-icon0

Początek roku szkolnego to dla wielu czas rewolucyjny. Podobnie jak przełom sylwestrowej nocy, z końcem sierpnia nasze nawyki mają się zmienić, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Mamy być „zorganizowani i poważni, uczesani i przezorni”, jak Kazik w znanej wszystkim piosence.

Oczywiście – nagłe zrywy i rewolucje mogą przynosić korzyści, jednak często wiążą się z niejedną „batalią”, w której najważniejsza nie jest wygrana, a często tylko przetrwanie. Dzieci, te mniejsze i większe, we wrześniu przeżywają trudny czas. Po dwóch miesiącach zmiany rytmu dnia i nocy (bo dzień się wydłużył, noc skróciła, a poranek przesunął), po dwóch miesiącach atrakcji, wyjazdów, beztroskich zabaw, często braku jakichkolwiek obowiązków, dziecko/nastolatek budzi się w totalnie przewróconej rzeczywistości, w której nagle, z nastaniem poranka 1 września trzeba wstawać o 6.00, w ekspresowym tempie zjadać śniadanie, wysłuchiwać „szybko, bo się spóźnimy”, „szybciej!”, „weź kanapkę”, „nie marudź”, „pośpiesz się!”, „dzisiaj to już na pewno nie zdążę do pracy”, „gdybyś się tak nie guzdrał to bym się teraz tak nie denerwował”… i mnóstwo wyrzutów, zarzutów i obciążeń. Do tego dochodzi stres, który towarzyszy każdemu, kiedy coś się zmienia – nauczyciele, koledzy, plan, organizacja dnia, obowiązki i wymagania stawiane wobec nas.

Pojęcie adaptacji często kojarzone jest jedynie z dziećmi rozpoczynającymi swoją przygodę edukacyjną z przedszkolem. Na myśl przychodzi nam rozstanie maluszka z rodzicami podczas przekroczenia progu placówki – żłobka czy przedszkola. Jednak świadomy rodzic i nauczyciel o adaptacji pomyśli w kontekście wielu sytuacji. Każdy kolejny początek roku szkolnego wymaga od dzieci przystosowania się do nowej konstrukcji rzeczywistości. Tym bardziej teraz, kiedy świat „przytłoczony” kolejnymi lockdownami spowodowanymi rozprzestrzenianiem się koronawirusa, dał nam wyzwanie: zadbanie o nasze dzieci, uczniów, szczególnie teraz – kiedy wracamy do murów szkolnych, do tradycyjnej nauki, jednak całkowicie zmienionej nową, niepewną rzeczywistością. Ta adaptacja bez wątpienia wymaga pochylenia się nie tylko nad najmłodszymi, ale również tymi starszymi, nastoletnimi uczniami.

 

 

Google podpowiada, by zatroszczyć się o dziecko w procesie adaptacji, należy pamiętać o stopniowym wydłużaniu czasu rozłąki, zwraca uwagę na krótkie rozstania… Jednak jak to się ma do adaptacji nastolatków?

Problemy, z którymi mogą spotkać się uczniowie często wiążą się z lękiem (i to nie lękiem przed rozstaniem z rodzicami). Lęk przed spotkaniem z rówieśnikami, lęk przed wymaganiami, które postawią przed nimi nauczyciele, lęk przed zarażeniem, lęk przed niepowodzeniem edukacyjnym. Niestety, nie przewidzimy wszystkich sytuacji, które doświadczą dzieci. Dr Tomasz Grzyb, naszym zdaniem, genialnie określił wyzwanie wychowawcze (rodziców i nauczycieli): „Naszym zadaniem jest przygotować dziecko do drogi, a nie drogę dla dziecka.”

Nie uchronimy dziecka przed lękiem, ale warto zadbać o wyposażenie go we wiarę w siebie i w przeświadczenie o tym, że w każdej sytuacji może liczyć na wsparcie, wysłuchanie osoby dorosłej. Dlatego, Drogi Rodzicu, Drogi Nauczycielu:

  • bądź otwarty na to, co mówi Twoje dziecko, słuchaj i pokazuj, że słuchasz (aktywne słuchanie);
  • jeżeli w danym momencie nie masz czasu/ możliwości wysłuchania dziecka, wskaż mu moment, w którym powrócicie do rozmowy i pamiętaj o złożonej obietnicy!;
  • zauważaj i komunikuj sukcesy, postępy;
  • nie oceniaj – „zaprzyjaźnij” się z FUO (metoda wspierająca owocną komunikację, w której opisujesz fakty, przywołujesz własne uczucia i określasz swoje oczekiwania wobec drugiej osoby);
  • doceniaj trud, zaangażowanie, chęci (nie każde działanie skończy się sukcesem, ale wspierając motywację, wzmacniasz ją);
  • chwal (spokojnie, chwalenie nie „zepsuje” dziecka).

 

Przygotowując drogę dla dziecka prawdopodobnie chciałabyś oczyścić ją z wszelkich kamieni, o które mogłoby się potknąć, zasypać wszystkie ubytki, w które mogłoby wpaść, wyprostować zakręty, by na nich nie zatraciło kierunku, który wyznaczyłeś… A co z poślizgami? Skrzyżowaniami? Rozstajami? Innymi użytkownikami życiowych dróg? Czy wszystko dasz radę zabezpieczyć?

Przygotowując dziecko do drogi, jest szansa, że wyposażysz je w umiejętności, kompetencje, które sprawią, że stawiając czoła trudnościom będą przemierzać życie bezpiecznie. A w razie poważnych tarapatów będą mogły przyjść i Tobie o tym powiedzieć, zamiast zamykać się w swojej skorupie, czy szukać korytarza ewakuacyjnego, w którym może zostać zupełnie samo.

Z pozdrowieniami,

 

 

Magdalena Łukasiak

nauczycielka edukacji wczesnoszkolnej, pedagog, doradca zawodowy, tutor nauczycieli, liderka Kreatywnej Pedagogiki, trener kompetencji miękkich
Życiowe motto: „Uwierz w swoje marzenia, nic nie jest niemożliwe” Neymar 

oraz

Natalia Sowińska
nauczycielka, pedagog, terapeuta pedagogiczny i behawioralny, oligofrenopedagog, trener kompetencji miękkich
Życiowe motto: “Chcieć to móc” 

autorki bloga Karuzela – Akademia Rozwoju i Zabawy

 

we współpracy z firmą Rozwiń skrzydła – doradztwo zawodowe i szkolenia w ramach projektu Inspiracja jest kobietą! 😊

 

Wspólnie bardzo dziękujemy za Twój czas i uprzejmie prosimy o:

  • zostawienie swojego komentarza, łapki, abyśmy wiedziały, że nie piszemy „do szuflady”, że będziesz chciała do nas wpadać, że to co proponujemy jest Tobie również bliskie,
  • odwiedzenie nas na Instagramie i Facebooku, aby poznawać nas i naszą pracę jeszcze bliżej,
  • podanie dalej, aby inne osoby dowiedziały się o tym, co Ciebie poruszyło, zastanowiło, zaskoczyło czy wzbogaciło i również miały szansę z tego skorzystać.

Z uściskami,
Ania i Agnieszka 🙂

Komentarze z Facebook

Dodaj opinię poprzez Facebook